RSS
wtorek, 28 czerwca 2011
Czysta Brudna Prawda...

... czyli jak brak warsztatu i prosty język, zachaczający wręcz o prostacki, mogą okazać się atutami. Cytując Zioło: "kiedy Sokół jest na majku przed oczami masz obrazy:.



Od świetnego, zabawnego story tellingu w "Spotkanie", przez klimat zachaczający o horror-core w "Zły Sen", do zaanagażowanego społecznie "Kilka Pytań. Sokół tekstowo spisał się świetnie nadając sens błachym, oklepanym historiom w "Sens Życia", czy rzucając w nas oczywistymi, lecz często niezauważalnymi wnioskami w "Ludzie to dziwni są". Bity są oryginalne, wychodzące ponad skale nudnych, samplowanych produkcji w tępie 90BPM. Świeżość. Marysia również idealnie wpasowała się w klimat płyty. Pretendent do albumu roku?

środa, 15 czerwca 2011
Rasmentalism - Hotel Trzygwiazdkowy

Weź do ręki tracklistę "Dobrej Muzyki i Ładnego Życia" i wskaż mi choć jeden słaby track. Włącz tą płytę i wskaż mi choć jeden słaby wers, czy bit. Właśnie tego spodziewałem się po nowym Rasmentaliźmie. 
Tak, dostajemy dobry rap. Lecz co nam po dobrym rapie kiedy mamy doczynienia z Rasmentalismem? Rasmentalismem, dzięki któremu byłem dumny że jestem stąd - ze wschodu. Na początek dostajemy intro, które nie może otwierać słabej płyty. Intro, z którego każdy wers w tym miejscu mógłbym zacytować, do tego wszystko okraszone chwytliwym refrenem i świetnym bitem. I tu właśnie zaczynają się schody, ponieważ to jeden z niewielu bitów na tym krążku które potrafię strawić. Nie - nie jestem zagorzałym fanem złotej ery; nie -  nie jestem przeciwny innowacji; nie - nie znam się na produkcji. Czytając różnie opinie propo płyty deutu Ras i Ment znalazłem dużo zarzutów co do tego drugiego, że jego bity pod względem technicznym stoją na bardzo słabym poziomie - pierdoli mnie to, lecz nie pierdoli  że tych po prostu nie da się słuchać. Rasowi brakuje tego polotu co kiedyś. Vibe zdaje się być wymuszony, flow straciło energię, przeciąganie słów jest na tyle natrętliwe, że wkurwia. Tekstowo ciągle czołówka, lecz przewija się wiele sucharów, czy wymuszonych, technicznych wypełniaczy. Rasa stanowczo za mało. Połowa kawałków to przesadne i bezsensowne aranżacje Menta, przez które tracków jak "Słoneczny Harlem.. od jutra" po prostu nie da się słuchać.Muzyka powinna stanowić tło dla nawijki , tu jest odwrotnie. Jest ona na tyle uwypuklona, że Ras ze swoją znikomą (in plus) charyzmą ginie pośród sampli i loopów. Pojawiło się również kilku gości: ze zwrotki Wudoe po kilkunastu odsłuchach ciągle nie pamiętam nic, Małpa zarówno tu jak i na płycie W.E.N.Y. zmienił całkowicie styl, co do mnie nie przemawia, Jot dał bardzo fajną zwroteczkę stanowiącą świetny kontrast do zwrotki Rasa, Woytak rzucił kilka wymuszonych podwójnych, Diset jak i na poprzednim Rasmentaliśmie pokazał wysoki poziom a Reno świetnie wyczuł klimat kawałka dając świetną, stylową zwrotkę. O poligrafii się nie wypowiem, ponieważ jak przystało na marnego internetowego hejtera po prostu zajebałem płytę z internetu, na co chłopaki sami mi pozwolili. Przy napływie gotówki kupię ją, choćby z samego szacunku za wcześniejszą płytę.

 

czwartek, 15 kwietnia 2010
TrzySześć - DesAnt

 

Polski freestyle ma się dobrze. Zarówno scenicznie, jak i studyjnie. Żywym dowodem na to jest reprezentant Nie Ma Bata: Trzysześć, który obdarował nas swoim solowym materiałem.
Po premierze Shovanego sprawdziłem wszystko związane z jakże piękną dwucyfrową ksywką, po czym doszły mnie słuchy o domniemanej płycie. Słuch nie zawiódł. Płyta  z domniemanej stała się fizyczna (jeżeli tak można nazwać kilka gigabajtów). DesAnt, bo tak brzmi tytuł płyty, to solidny i przemyślany materiał oparty o bity Anta. Dobór bitów, dla wielu, jest rozczarowaniem. Mnie osobiście nie powala, ale jest słuchalny. Mimo że TrzySześć bardzo trafnymi wersami odpiera zarzuty, czuć w nim vibe młodego Ostrego. Mam uczucie, jakby O.S.T.R. pod presją Trzysia zaczął "skrzeczeć", by zrobić dla swojego młodego następcy miejsce na scenie. Tematycznie płyta jest spójna, ale zarazem różnorodna. Trafiają się poważniejsze tematy, jak Dalej tu stoję z Solarem, opowiadające o ojcostwie, czy Na Tacę z gościnnym występem Muflona, o działalności kościoła i ogólnym zakłamaniu wierzących.. Co do featuringów nie jest ich za wiele. W sam raz. Najlepiej według mnie wypadł Muflon, który dał kilka trafnych linijek. Historia Solara również urzeka. Flint,  pod względem flow mistrzostwo, lecz tekstowo kuleje. Na płycie pojawia się kilka ciekawych koncepcji na kawałki, jak Między z genialnym tekstem, czy Pierwsze kroki, w którym odbywamy podróż do umysłu autora albumu. Technicznie jest dobrze. Nadmiar wielokrotnych, często irytuję, lecz z czasem można się przyzwyczaić. Pojawiają się naprawdę mocne i ciekawe punchliny. Mimo tego że Trzysześć "Chcę być raperem, a nie dostawcą opisu" uważam, że jego przekminiane wersy ozdobią status na komunikatorze nie jednego słuchacza. Nie wiem czy to wada, zdecyduj sam. Bonus trackiem na płycie jest kontynuacja luźno rzuconego do internetu kawałka TrzySześcia Manifest. Manifest 2010, dzięki doborowi bitu, jak i liryce przyćmiła całą płytę. Oprócz tego jako dodatek dostajemy dwa remixy singlowego "Dalej tu stoję" autorstwa Paweua i Big Elmo.
Wiąże z TrzySześciem duże nadzieję. Mam nadzieję że się nie zawiodę. Z niecierpliwością czekam na kolejne materiały, lecz tym czasem poraz kolejny, od deski do deski przesłucham DesAnt. Polecam ci zrobić to samo.

Polski freestyle ma się dobrze. Zarówno scenicznie, jak i studyjnie. Żywym dowodem na to jest reprezentant Nie Ma Bata: Trzysześć, który obdarował nas swoim solowym materiałem.

Po premierze Shovanego sprawdziłem wszystko związane z jakże piękną dwucyfrową ksywką, po czym doszły mnie słuchy o domniemanej płycie. Słuch nie zawiódł. Płyta  z domniemanej stała się fizyczna (jeżeli tak można nazwać kilka gigabajtów). DesAnt, bo tak brzmi tytuł płyty, to solidny i przemyślany materiał oparty o bity Anta. Dobór bitów, dla wielu, jest rozczarowaniem. Mnie osobiście nie powala, ale jest słuchalny. Mimo że TrzySześć bardzo trafnymi wersami odpiera zarzuty, czuć w nim vibe młodego Ostrego. Mam uczucie, jakby O.S.T.R. pod presją Trzysia zaczął "skrzeczeć", by zrobić dla swojego młodego następcy miejsce na scenie. Tematycznie płyta jest spójna, ale zarazem różnorodna. Trafiają się poważniejsze tematy, jak Dalej tu stoję z Solarem, opowiadające o ojcostwie, czy Na Tacę z gościnnym występem Muflona, o działalności kościoła i ogólnym zakłamaniu wierzących. Co do featuringów nie jest ich za wiele. W sam raz. Najlepiej według mnie wypadł Muflon, który dał kilka trafnych linijek. Historia Solara również urzeka. Flint, pod względem flow mistrzostwo, lecz tekstowo kuleje. Na płycie pojawia się kilka ciekawych koncepcji na kawałki, jak Między z genialnym tekstem, czy Pierwsze kroki, w którym odbywamy podróż do umysłu autora albumu. Technicznie jest dobrze. Nadmiar wielokrotnych, często irytuję, lecz z czasem można się przyzwyczaić. Pojawiają się naprawdę mocne i ciekawe punchliny. Mimo tego że Trzysześć Chcę być raperem, a nie dostawcą opisu uważam, że jego przekminiane wersy ozdobią status na komunikatorze nie jednego słuchacza. Nie wiem czy to wada, zdecyduj sam. Bonus trackiem na płycie jest kontynuacja luźno rzuconego do internetu kawałka TrzySześcia Manifest. Manifest 2010, dzięki doborowi bitu, jak i liryce przyćmiła całą płytę. Oprócz tego jako dodatek dostajemy dwa remixy singlowego "Dalej tu stoję" autorstwa Paweua i Big Elmo.

Wiąże z TrzySześciem duże nadzieję. Mam nadzieję że się nie zawiodę. Z niecierpliwością czekam na kolejne materiały, lecz tym czasem poraz kolejny, od deski do deski przesłucham DesAnt. Polecam ci zrobić to samo.

 

środa, 24 marca 2010
Proceente - Galimatias, recenzja

 

 

 

Pierwszy odsłuch nie był brzemienny w skutkach. Nie wróciłem, aż do dziś. Płyty Procenta na pewno nie można traktować jako materiał łatwy w odbiorze. Mimo jej luźnego klimatu, treści na niej przekazywane muszą być odpowiednio odebrane i przeanalizowane przez nasze prawe komory.

Nie jest to płyta idealna, czuć masę niepotrzebnych linijek jak i neutralnośc bitów Malina, które przez brak charakteru nie zapadają w głowie. Przynajmniej w moim odczuciu. Denerwujące są zwroty w drugiej osobie w kierunku słuchacza, jak ZiPy w starych czasach. Proceentowi brakuje, do miana nauczyciela jak KRS-one, a jego rady czasami naprawdę są banalne; wręcz infantylne: "Kup mapę jak wyruszasz w drogę". Nie rozumiem sensu umieszczenia skitu "Uliczny styl", który na płytę nie wnosi nic poza kilkoma gigabajtami więcej na nośniku, jak i sensu kawałka "2012" - może nie tyle sensu co jakiegoś najmniejszego związku z tytułem. Jak już wspominałem, bity Malina są na tyle neutralne, że nie wybijają się ponad nawijkę Procenta. W pamięci zapadł mi mistrzowski podkład z "Niezatapialność", gdzie już w pierwszych wersach została ujęta bardzo ważna kwestia, ba, reszta warstwy tekstowej również jest mocna. oraz bit z kawałka "Wkurwienie maksymalne" (tytuł mnie dobija), który świetnie pasuje do tematu poruszanego w tym tracku, jak i charakterystycznego flow zarówno Procenta jak i WdoWY. Zatrzymajmy się przy kwestii występów gościnnych. To co zrobiła WdoWa mocno zwala z nóg, jej zwrotka zarówno na Galimatias, jak i płycie Łysonżiego umacnia mnie w twierdzeniu, że warto czekać na "Super Extra". Poza WdoWą, pojawiła się dwójka innych reprezentantów Szybkiego Szmalu: Mały Esz i Emazet. Mały położył swoje zwrotki w dwóch kawałkach. Przepadam za jego stylem i myślę że w dobry sposób ubarwił płytę. Nawijka Emazeta mnie męczy, ale mimo to nie wypadł słabo. Poza tym, w refrenie tytułowego kawałka możemy usłyszeć Frenchmana a w świetnym cyklistycznym szlagierze "Jadę na rowerze" Numer Raza i PabloPavo. Płytę promowało klilka teledysków. Jak dla mnie wybór singli jest wielką pomyłką, a płyta dzięki temu straciła potencjalnych odbiorców. Po premierze płyty ukazał się teledysk do numeru z Małym Esz - "Miłośc do muzyki w czasach kryzysu", który według mnie jest najlepszym z trzech numerów promujących album. Przez wadę wymowy, flow Pro jest bardzo charakterystyczne, dzięki czemu on sam jest bardzo łatwo rozpoznawalny. Co do kwestii lirycznej, pojawiają się wersy drażniące moje podniebienie, jak wymienona już rada co do mapy, czy porównanie zapachu rzeczywistości do zapachu skunksów(?). Typowo społeczna i świadoma kontynuacja tracku "Śmiechu warte" ze "Znaków Zapytania", "Permanentna inwigilacja" czy wymieniona już wcześniej "Niezatapialność" lub "Podróż do źródeł czasu"  to napewno pozycje, które co do liryki wybijają się ponad pozostałą treść albumu. W takiej tematyce, tekstowo, Procent sprawdza się najlepiej.

Płytę z pewnością można potraktować jako Galimatias. Niektóre z numerów wydają się wypełniaczami, a z płyty można by spokojnie zrobić EPkę, która zaspokoiła by głód słuchaczy. Duet Proceente i Malin dał nam bardzo charakterystyczny material, do którego z pewnością trudno będzie znaleźć odpowiednik. Płyta nie jest idealna, ale napewno warta uwagi.

niedziela, 28 lutego 2010

Siema, Masz jakiś stary wywiad ze Smarkim przeprowadzony na antenie Radia Szczecin w audycji Aśki ze Snuza, czyli audycji WuDoo. Jest tak stary że gówno się z niego dowiesz bo i Jurek gówno chce powiedzieć. No ale wspomina o tym, że BRD miało na winylu wyjśc. Ciekawe czy wyjdzie w ogóle.

Pozatym to Siema LP od Zioła jest zajebiste. Nie schodzi z membrany w ogóle. Jak znajdę czas to pizgnę coś więcej, bo warto pizgnąć, prawda?

No i Solar z Białasem po każdym przesłuchaniu wypadają lepiej. Jaram się tym mixtape'em mocno. Jeżeli ty też się jarasz, to zaglądaj na blog chłopaków, gdzie jest link do mojego bloga i w ogóle w pizde ciekawych informacji.

 

To tyle, sprawdzaj wywiad i subskrybuj mój kanał. Czekaj na recenzję Siema. Siema.


 

 

wtorek, 23 lutego 2010
Solar/Białas - Burza po ciszy mixtape RECENZJA

 

Kilka dni temu w internecie pojawił się kolejny mixtape z pod szyldu Nie Ma Bata Crew. Tym razem przyszła kolej na drugą odsłonę materiału duetu Białas i Solar. Na Fali Mixtape, czyli solowe wydawnictwo Solara to konkretny materiał. Białasa kojarzyłem tylko ze spiętym flow, jak i spiętym zachowaniem na scenie.
Mictape powstał spontanicznie i chyba to jest jego największy atut. Bez przeintelektowanych linijek dostajemy porcję prostych, ale nie prostackich, tekstów z którymi świetnie można się utożsamić, położonych na wybornie dobranych bitach. Co do tekstów wyraźnie guruje Solar. Białasa rymy w pewnych momentach można przewidziec, przy jego flow "przez nos" i niskim głosie brzmi to conajmniej amatorsko, lecz mimo to świetnie uzupełnia się z drugim członkiem duetu. Numery dotykają prostej tematyki, Jako miłośnik story tellingów muszę podkreślić numer "1 Milion" ze świetną historią od Słonecznego i kilka naprawdę ciekawymi punchliny od Białasa. Na wyróżnienie zasługuje też numer rozpoczynający mixtape, "Burza po ciszy", gdzie duet zwraca się do swoich matek by nie przeszkadzali im przy nagraniach, pełen follow up'ów  "Puste Ławki" czy mocno szczery "O siebie się martw".
Burza Po Ciszy Mixtape to dość solidny materiał, lecz nie ukrywam że nie przepadam za rapem Białasa. Czekam na solowe materiały od Solara, jak i innych członków NMB. Myślę, że jeszcze nieraz wrócę do tej produkcji .

Kilka dni temu w internecie pojawił się kolejny mixtape z pod szyldu Nie Ma Bata Crew. Tym razem przyszła kolej na drugą odsłonę materiału duetu Białas i Solar. Na Fali Mixtape, czyli solowe wydawnictwo Solara to konkretny materiał. Białasa kojarzyłem tylko ze spiętym flow, jak i spiętym zachowaniem na scenie.

Mixtape powstał spontanicznie i chyba to jest jego największy atut. Bez przeintelektowanych linijek dostajemy porcję prostych, ale nie prostackich, tekstów z którymi świetnie można się utożsamić, położonych na wybornie dobranych bitach. Co do tekstów wyraźnie guruje Solar. Białasa rymy w pewnych momentach można przewidziec, przy jego flow "przez nos" i niskim głosie brzmi to conajmniej amatorsko, lecz mimo to świetnie uzupełnia się z drugim członkiem duetu. Numery dotykają prostej tematyki, Jako miłośnik story tellingów muszę podkreślić numer "1 Milion" ze świetną historią od Słonecznego i kilka naprawdę ciekawymi punchliny od Białasa. Na wyróżnienie zasługuje też numer rozpoczynający mixtape, "Burza po ciszy", gdzie duet zwraca się do swoich matek by nie przeszkadzali im przy nagraniach, pełen follow up'ów  "Puste Ławki" czy mocno szczery "O siebie się martw". Świetną opcją jest również singlowy numer "Olejmy jutro", który jest narracją do klipu formacji Cinnamon Chasers.

Burza Po Ciszy Mixtape to dość solidny materiał, lecz nie ukrywam że nie przepadam za rapem Białasa. Czekam na solowe materiały od Solara, jak i innych członków NMB. Myślę, że jeszcze nieraz wrócę do tej produkcji.

 

niedziela, 10 stycznia 2010
Brudne Serca jeszcze w tym roku?

 

Jako psycho-fan Brudnych Serc z powodu braku czasu odwiedziłem rodzime blogi, portale i inne takie periotyki w celu odszukania istotnych informacji na temat długo oczekiwanego "Co jest cięte".
Pierwsze źródło budzące moją nadzieję jak i ciekawość to wywiad z Pihem w radio rewers. Źródło bardzo pewne, żetelne i konkretne. W wywiadzie Pih mówi że chłopaki siedzą w studiu i pracują nad materiałem. W krótkim odstępie czasowym od wywiadu z Pihem z ciekawości przeczytałem wywiad z Proceente, który zapytany o polskie produkcje hip-hopowe na które czeka wymienił Brudne Serca. Znów konkretna i pewna osoba, i znów wywiad - Expe, zapytany o swoje produkcje powiedział że pracuje nad bitami dla Brudnych Serc. W końcu dotarły do mnie dwie najpewniejsze informacje, informacje z pierwszej ręki. 5 Grudnia w poznańskim klubie Czytelnia odbył się koncert Smarkiego. Dzień po koncercie za pośrednictwem portalu nasza-klasa skontaktowałem się z poznańskim raperem Enrikle, który odpowiedział mi że rozmawiał z samym Smarkim który zapewniał go że materiał wyjdzie napewno, lecz on sam jeszcze nie wie kiedy. Wczoraj z powodu braku konkretnego zajęcia zacząłem pytać wujka google o relacje z koncertu w czytelnii, trafiłem na portal idependent, w którym doczytałem się tego:
Kiedy Smarki oświadczył, że debiutancki album Brudnych Serc na pewno się ukaże („Jak nie teraz to kiedy niby?!”) to reakcja sali wydawała się jednoznacznie pokazywać, że on może jednym wersem upiec wszystkie ofiary. Jeżeli dotrzyma słowa dla wielu będzie to fonograficzne wydarzenie dekady na polskiej scenie hip-hopowej.
Kto może wiedzieć o tym lepiej niż sam Jurek? Czekam, czekam z niecierpliwością.

kanciarz smark

Jako psycho-fan Brudnych Serc z powodu braku czasu odwiedziłem rodzime blogi, portale i inne takie periotyki w celu odszukania istotnych informacji na temat długo oczekiwanego "Co jest cięte".

 

Pierwsze źródło budzące moją nadzieję jak i ciekawość to wywiad z Pihem w radio rewers. Źródło bardzo pewne, żetelne i konkretne. W wywiadzie Pih mówi że chłopaki siedzą w studiu i pracują nad materiałem. W krótkim odstępie czasowym od wywiadu z Pihem z ciekawości przeczytałem wywiad z Proceente, który zapytany o polskie produkcje hip-hopowe na które czeka wymienił Brudne Serca. Znów konkretna i pewna osoba, i znów wywiad - Expe, zapytany o swoje produkcje powiedział że pracuje nad bitami dla Brudnych Serc. W końcu dotarły do mnie dwie najpewniejsze informacje, informacje z pierwszej ręki. 5 Grudnia w poznańskim klubie Czytelnia odbył się koncert Smarkiego. Dzień po koncercie za pośrednictwem portalu nasza-klasa skontaktowałem się z poznańskim raperem Enrikle, który odpowiedział mi że rozmawiał z samym Smarkim który zapewniał go że materiał wyjdzie napewno, lecz on sam jeszcze nie wie kiedy. Wczoraj z powodu braku konkretnego zajęcia zacząłem pytać wujka google o relacje z koncertu w czytelnii, trafiłem na portal independent, w którym doczytałem się tego:

 

"Kiedy Smarki oświadczył, że debiutancki album Brudnych Serc na pewno się ukaże („Jak nie teraz to kiedy niby?!”) to reakcja sali wydawała się jednoznacznie pokazywać, że on może jednym wersem upiec wszystkie ofiary. Jeżeli dotrzyma słowa dla wielu będzie to fonograficzne wydarzenie dekady na polskiej scenie hip-hopowej. "

 

Kto może wiedzieć o tym lepiej niż sam Jurek? Czekam, czekam z niecierpliwością.